Radnego Gieradę boli skarga, a nas naruszanie prawa !

Mamy pod górę – skarga na marszałka Andrzeja Bętkowskiego. Komu na rękę jest brak dyżurów?

Dodatkowo w ostatnich dniach zarząd nie uznał petycji mieszkańców dotyczącej wstrzymania prac nad 3 wariantami obwodnicy.

 Po dyskusji rodem z filmu „Miś” sejmikowa większość uznała, że skarga na dyżury marszałka województwa jest niezasadna. Chociaż Andrzej Bętkowski nie pełnił ich i nadal w naszej ocenie nie będzie tego robił zgodnie z przepisem.

 To, że marszałek województwa świętokrzyskiego nie wypełnia ustawowego obowiązku pełnienia otwartych dyżurów dla mieszkańców, którzy chcieliby złożyć skargę lub wniosek, okazało się przy okazji protestu mieszkańców gminy Masłów przeciwko proponowanym przebiegom Wschodniej Obwodnicy Kielc.

Kilka tygodni temu doszło do spotkania ok. 400 oburzonych mieszkańców gminy Masłów z projektantami, przedstawicielami Świętokrzyskiego Zarząd Dróg Wojewódzkich i parlamentarzystami. Zabrakło przedstawiciela zarządu województwa, który jest głównym zleceniodawcą budowy, więc nasze stowarzyszenie starało się zorganizować spotkanie z marszałkiem Andrzejem Bętkowskim, żeby jeszcze przed końcem konsultacji udało się porozmawiać z delegacją mieszkańców i przekazać mu petycję podpisaną przez niemal pół tysiąca osób.

Dyżurów bez umawiania brak

Termin spotkania, wyznaczony przez sekretariat marszałka był odległy, podawano nam termin za 1,5 do 2 tyg., a i tak miało to zależeć od kalendarza marszałka. Liczyliśmy więc, że do spotkania dojdzie szybciej w ramach obligatoryjnego dyżuru, który marszałek musi pełnić co najmniej raz w tygodniu po godzinach pracy.

Jasno nakazuje to art. 253 Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Wynika z niego, że organy samorządu terytorialnego zobowiązane są przyjmować obywateli w sprawach skarg i wniosków w ustalonych przez siebie dniach i godzinach. „Dni i godziny przyjęć powinny być dostosowane do potrzeb ludności, przy czym przynajmniej raz w tygodniu przyjęcia powinny się odbywać w ustalonym dniu po godzinach pracy” – mówi przepis.

Przedstawiciel naszego stowarzyszenia starał się cały dzień 24 listopada ustalić, kiedy takie dyżury pełni Andrzej Bętkowski. Wykonał kilkadziesiąt telefonów, w tym do rzecznika, sekretarza, kierowników, ale odpowiedzi albo nie uzyskał, albo słyszał, że musi się umówić na spotkanie telefonicznie w miarę możliwości kalendarza.

Ponieważ to niezgodne z przepisem oraz orzeczeniami m.in. wojewody świętokrzyskiego, złożyliśmy skargę na marszałka do radnych sejmiku.

Skarga na brak dyżurów

Co ważne – skarga nie dotyczyła wariantów obwodnicy, ale tego że marszałek „uchyla się od sprawowania dyżurów w sprawie skarg i wniosków” i niewłaściwie je realizuje mimo obowiązku wynikającego z art. 253 KPA.

Jak ważne jest wypełnianie tego obowiązku przez urzędników, doskonale widać na przykładzie Starostwa Powiatowego w Kielcach, gdzie udało się naszemu stowarzyszeniu wypracować taki system. Teraz nawet władze starostwa przyznają, że liczba petentów wzrosła. Po prostu mogą przyjść o określonej godzinie i wiedzą, że ktoś na nich będzie czekał.

Podkreślamy – nasza skarga nie dotyczyła przy tym samej kwestii wschodniej obwodnicy. Po kolejnych telefonach i poinformowaniu o złożeniu skargi oraz wniosku o kontrolę do Wojewody Świętokrzyskiego udało się wreszcie umówić – a może nawet wymusić – spotkanie z Markiem Jońcą, członkiem zarządu województwa. Przedstawiciele mieszkańców przekazali mu petycję i krytyczne uwagi co do proponowanych wariantów.

Komisja uznała skargę za zasadną

Naszą skargą w połowie grudnia zajęła się komisja skarg, wniosków i petycji sejmiku województwa świętokrzyskiego. Chociaż urzędnicy marszałka przekonywali, że to dla dobra petentów konieczne jest telefoniczne uzgodnienie spotkania, członków komisji nie przekonali.

Nie przekonała ich także informacja od urzędników, że marszałek zmienił swoje zarządzenia tak, „żeby ten dyżur był określony co do dnia, kiedy marszałek czy członek zarządu będzie mógł petentów przyjąć”.

Faktem jest, że komisja uznała skargę za zasadną jednogłośnie – „za” było czworo radnych uczestniczących w obradach: Jolanta Tyjas, Artur Konarski, Paweł Krakowiak i Grzegorz Banaś. Warto zapamiętać szczególnie te trzy ostatnie nazwiska, o czym później.

To nie prawda że dyżurów nie ma, zwłaszcza że w końcu umówiono spotkanie

28 grudnia skarga trafiła na sesję sejmiku. I wtedy doszło do dyskusji, którą dobrze opisuje cytat „nie jest prawdą, że dach przeciekał, szczególnie, że prawie nie padało” z „Misia” w reż. Stanisława Barei.
Najpierw głos zabrał radny Sławomir Gierada, członek komisji skarg, który zaznaczył, że z przyczyn zdrowotnych nie mógł brać udziału w jej obradach i „nie wie jakie były ustalenia”.

Ale jego zdaniem „z treści skargi wynika że dotyczy okoliczności, które wg. mojej najlepszej wiedzy, na dzień dzisiejszy już nie istnieją”, ponieważ ostatecznie doszło do spotkania mieszkańców z Markiem Jońcą. Usprawiedliwiał, że Andrzej Bętkowski był w delegacji w Brukseli.
Trudno przy tym nie odnieść wrażenia, że radny Gierada nie zrozumiał, że skarga nie dotyczyła obwodnicy, ale braku obligatoryjnych dyżurów.
„Czyli zostali przyjęci, to pismo, petycja, zostało złożone i później w ślad za tym pojawiła się jakaś skarga dotycząca rzekomo tego, że jest utrudniony kontakt z marszałkiem województwa” – mówił Sławomir Gierada, który na co dzień jest adwokatem. – No pięć lat jestem radnym, nigdy do tej pory nie spotkałem się z taką sytuacją, żeby jakakolwiek grupa obywateli miała problem z tym, żeby z marszałkiem się spotkać – twierdził radny Gierada.

 Radnego boli skarga, ale nie brak dyżurów

 Przekonywał przy tym, niczym wcześniej urzędnicy podlegli marszałkowi, że skoro „jeszcze zmodyfikowano regulamin przyjmowania”, to tym bardziej nie ma powodu, żeby skargę przyjąć. – W szczególności mnie to trochę bulwersuje i to mnie boli, że zamiast przyjść rozwiązać sytuację, która wydaje się, została rozwiązana, bo pan Jońca spotkał się z tymi ludźmi, to w ślad za tym idzie skarga. No takie „dzień bez skarżenia dniem straconym” – mówił mecenas Sławomir Gierada. Dodał, że jego zdaniem nie należy podzielać „opinii komisji i nie przychylać się do tej skargi”. Podkreślał przy tym, że dalej będzie wspierał mieszkańców gminy Masłów, żeby obwodnica tamtędy nie przechodziła.
Marek Jońca potwierdził, że doszło do spotkania z udziałem delegacji mieszkańców, którzy zostali wysłuchani. – Nie widzę zasadności, żeby ta skarga w jakiś sposób była na marszałka czy zarząd. Nie padły tam takie określenia oskarżające kogokolwiek – mówił Jońca.

Pani radny Gierada nie odniósł się do zarzutów, że termin ustalono dopiero po nacisku z naszej strony i informacji do sekretariatu o złożeniu skargi i wniosku o kontrolę do Wojewody Świętokrzyskiego.

Większość członków komisji była najpierw za skargą, a potem już nie
Jolanta Tyjas – przewodnicząca komisji skarg i Jan Maćkowiak – wiceprzewodniczący sejmiku,  zgodnie przypominali, że komisja uznała skargę za zasadną.
Radna relacjonowała, że podczas posiedzenia komisji przedstawiciel naszego stowarzyszenia mówił, że „wielokrotnie chciał się z panem marszałkiem spotkać, umówić, wielokrotnie dzwonił również, ponieważ to była sprawa priorytetowa, dla niego i tej grupy mieszkańców”. – Natomiast mamy też informację, że marszałek wydał zarządzenie w którym niejako naprawił ten stan i sytuacja obecna powinna już być taka, aby nigdy nie wydarzyło się to, na co skarżący wystosował swoją skargę – mówił radny Jan Maćkowiak.

Prawdopodobnie chodziło mu o zarządzenia marszałka w którym ten rzeczywiście wyznacza dyżury, ale „w każdy poniedziałek w godzinach pracy Urzędu”. Nadal nie ma więc mowy o tym, żeby dyżury zgodnie ze wspomnianym art 253 KPA były pełnione „przynajmniej raz w tygodniu (…) w ustalonym dniu po godzinach pracy”.
Radni tego nie drążyli. Gdy doszło do głosowania, za uznaniem skargi za zasadną, było tylko dziesięcioro z nich, w tym m.in. Tyjas, Maćkowiak i Henryk Milcarz.

Przeciwko było trzynastu radnych, w tym trzech członków komisji skarg, którzy wcześniej ją poparli: Grzegorz Banaś, Artur Konarski i Paweł Krakowiak. Przeciwko był też oczywiście Sławomir Gierada i co może dziwić Żołądek Piotr.

Komu na rękę jest brak dyżurów?
Nasze stowarzyszenie będzie nadal zajmowało się tą sprawą. W zarządzeniu marszałka nadal nie ma bowiem mowy o tym, żeby dyżury zgodnie ze wspomnianym art 253 KPA były pełnione „przynajmniej raz w tygodniu (…) w ustalonym dniu po godzinach pracy”.

Że takie dyżury są potrzebne, wynika nie tylko z orzeczeń, ale przede wszystkim z doświadczenia. Umówienie spotkania z przedstawicielem władz samorządu województwa w satysfakcjonującym terminie wymagało wykonania wielu telefonów i sporej dozy samozaparcia. Zapewne nie wszystkim petentom by go wystarczyło i część by zrezygnowała. To może być na rękę włodarzom, którzy chętnie mówią o otwartości na mieszkańców w okresie wyborów, ale w praktyce jest różnie. To dziwi szczególnie w urzędzie marszałkowskim, gdzie uwagę na taki problem, dotyczący sejmiku województwa, wojewoda zwracał już w 2022 roku.

Dodatkowo kilka dni temu zarząd województwa podjął uchwałę w której nie uznał petycji mieszkańców w sprawie wschodniej obwodnicy Kielc.

My sprawy nie zamykamy, zapewniano nas o wsparciu, jednak tego wsparcia nie widać, dlatego w najbliższym czasie będziemy podejmowali dalsze kroki prawne.